Jak nie zabić swoich roślin.... No jak?!


Jakiś czas temu na Instastory podpytywałam Was jak radzicie sobie z domową roślinnością. U mnie jest to wyzwanie. Mimo, że trend urban jungle w rozkwicie u mnie w domu rośliny mają naprawdę ciężkie życie. Może ta lektura nieco uchyli mi rąbka tajemnicy życia z roślinami. 

Nigdy w domu nie posiadałam zbyt dużo kwiatów i roślin. Uczę się życia z roślinami. Czasem mnie zaskakują, ale częściej to ja ich zaskakuję, zapominając o ich istnieniu. Niektóre z nich całkiem dobrze się do mnie przyzwyczaiły i chyba zaczęły magazynować wodę jak wielbłąd aby przetrwać niepewny czas, kiedy znów przybędę z konewką.


Do tej pory moje wiadomości o potrzebach roślin zawierały się w trzech punktach:

1. Podlewaj, w miarę regularnie.
2. Rozmawiaj z roślinami, chwal, głaskaj, ale oszczędnie, praw im komplementy.
3. Czasem zrób im kąpiel w wannie lub ewentualnie potratuj delikatną wodną mgiełką.


Jak się okazuje, konewka to nie wszystko, a komplementy tylko na deser. Rośliny, tak jak ludzie, mają rożne wymagania. Ostatnio wpadło mi w ręce kompendium takiej wiedzy:  JAK NIE ZABIĆ SWOICH ROŚLIN Na początku wydawało mi się, że jest to kolejna publikacja, która będzie opisywać tylko i wyłącznie rzeczy piękne, modę na wielkie monstery i urbanistyczną dżunglę na półkach salonu. Jest inaczej. Książka zaczyna się historią autorki, która po wielu latach pracy w korporacji rzuca życie w szklanych domach i wyrusza na poszukiwanie swojego świata. Odnajduje go w roślinach. Wydawałoby się, że to standardowa historia na dzisiejsze czasy. Co jest w niej niezwykłego? A proszę, oto fragment:
"Biurkowa ferajna,
Gdzie? Na biurku z dostępem do jasnego światła.Kto? Wielbiące słońce sukulenty.Jak? Dajcie im się napić raz w miesiącu, po wypłacie.Uwaga! Upewnijcie się, że słońce nie przypieka waszych roślinek. Jeśli tak, przenieście je w inne miejsce. "
fragment rozdziału, zielone miejsce pracy, str. 97

Autorka w bardzo prosty sposób, wręcz, jakby stała obok nas opisuje w jaki sposób powinny być traktowane rośliny. Książka nie jest tylko zbiorem porad i wskazówek, jest też miejscem osobistych wspomnień i historii autorki, która odkrywa swoje zamiłowanie do roślin lata wcześniej, nie będąc jeszcze tego świadoma. Powyższy fragment opisuje idealne zielone miejsce pracy. Dlaczego taki temat? Nik, była przez długie lata rekruterką. Bardzo dużo czasu spędzała w zamkniętych, bez dostępu do naturalnego światła, salach rekrutacyjnych. Brakowało w nich roślin, brakowało w nich życia. Co więcej? W bardzo przyjemny i obrazowy sposób opisuje miejsca, w których powinny stanąć rośliny i dlaczego...

"Strażnicy akt
Gdzie? Na szafie z dokumentami.
Kto? Bezproblemowe epipremnum złociste.
Jak? Nie mają nic przeciwko światłu ani cieniowi, raz w tygodniu lubią się napić.
Uwga! Nie zalejcie dokumentów! Ustawcie doniczkę w osłonce albo na podstawce!" 
fragment: zielone miejsce pracy, str. 98

Moda na"wabi-sabi" (TUTAJ) nie zezwala w swoim kodeksie na martwe rośliny. Chociaż styl ten jest niedoskonały, doskonałość w postaci natury, jest jak najbardziej mile widziana w tle podrapanych tynków i naturalnej cegły. Dlaczego powinniśmy dbać o rośliny? Ponieważ pomagają nam zdrowo żyć. Są również milczącymi towarzyszami, którzy urozmaicają nasz dom w lepsze powietrze. Nik wspomina o roślinach w różny sposób. Spogląda na ich oprawę, pisząc o pomysłach na oryginalne doniczki i osłonki. Zaprasza do wypowiedzi osoby zajmujące się światem kulinarnym, wprowadza rośliny do wnętrz domów i miejsc pracy. Książka potrafi dotrzeć do każdego, ale także zaskakuje z każdą stroną.


Dawniej, pisałam o książkach w mojej biblioteczce (TUTAJ). Pytałam Was, jaki rodzaj książek kupujecie, jak często do nich zaglądacie. Ja uwielbiam poradniki, czyli pozycje, do których można zerkać wiele razy i za każdym razem znajdzie się coś nowego. Nie zabijaj swoich roślin, jak najbardziej wpasowuje się w moją biblioteczkę. tym bardziej, że przygodę z roślinami właśnie rozpoczynam, a przede mną wielkie wyzwanie: mieszkam w drewnianym domu, który sam w sobie wymaga dużej ilości nawodnienia, w ten sposób zabiera roślinom jakąkolwiek szansę na napój i dobre warunki życia. Już dziś, przeglądając książkę Nik, wiem jakie rośliny kompletnie nie odnajdą się w moich domowych warunkach, to nie dlatego, że będę o nich zapominać, ale dlatego, że nie mam dla nich odpowiednich warunków. Dlatego chylę czoła ku kolejnej historii opisanej w książce, o pewnych figowcu i rozglądam się za grubolistnym fikusem :)



Ja zabieram się za porządek z moimi roślinami. Jakie będą efekty? Pewnie się z Wami podzielę. W każdym razie książka bardzo mocno zachęca do posiadania dużych i bujnych kolekcji roslin domowych. Z chęcią 

A JAK WY SPOGLĄDACIE NA ŚWIAT ROŚLIN? CO JEST DLA WAS NAJTRUDNIEJSZE? JAK BARDZO ZWRACACIE UWAGĘ NA ZIELONY ŚWIAT W SWOIM OTOCZENIU? CZY MACIE SWOJE ULUBIONE LUB SPRAWDZONE GATUNKI ROŚLIN? 



fot. apetycznewnetrze, il. apetycznewnetrze

Ola z apetycznego wnętrza

15 komentarzy:

  1. Ja nigdy e miałem ręki do kwiatów, dlatego u nas żona się nimi zajmuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cenne uwagi! :) Ja jakoś nigdy nie przepadałam za kwiatami, ale odkąd przeprowadziłam się z domku do bloku tęsknię za chociażby częścią natury i chociaż tak sobie to rekompensuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz już wiem czemu mój storczyk nie przeżył tyle ile zakładałem :D Chyba postawię na zakup tej książki i się trochę podszkolę zanim wezmę się za kolejną roślinkę. Wychodzę z założenia że im zieleniej tym lepiej w mieszkaniu. Ale zmiana roślin co kilkanaście dni też jest bez sensu. Bardzo fajny i cenny wpis. Dziękuje, pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krystian, storczyki zrzucają kwiaty co jakiś czas, ale sekretem jest, że storczyki trzeba chwalić, adorować i prawić im komplementy ;)

      Usuń
  4. Chyba też muszę kupić sobie tę książkę, bo jestem kwiatowym mordercą :D Z tego chyba się wyrasta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super poradnik! Książka idealna dla mnie. Może w końcu domowe rośliny się ze mną polubią :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny blog. Bardzo lubię blogi tego typu. Jestem pod ogromnym wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie roślinki odgrywają bardzo dużą rolę :) Nie mam ich za dużo, ale wybrałam już takie większe, bardziej wyraziste :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie to obowiązkowa lektura :) U mnie mało co żyje dłużej niż rok

    OdpowiedzUsuń
  9. Heh musimy sobie te rady wziąć do serca bo mamy ten sam problem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawa książka, myślę, że dla wielu osób może być lekturą obowiązkową :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uważam, że książka ma w sobie naprawdę wiele rad. Dlatego też uważam, że warto ją sobie przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Noo, naprawdę mnie zaciekawiłaś, sprawdzę na 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super porady! Muszę to wykorzystać bo uwielbiam rośliny i mam ich w mieszkaniu bardzo dużo ;)

    OdpowiedzUsuń

Instagram