Pierwsze wspomnienie Apetycznego Weekendu


Nigdy nie przestanę tego powtarzać, ale blogosfera dała mi w życiu tyle, co żadna szkoła, uczelnia czy praca. Wspaniałych przyjaciół, towarzystwo na dobre i złe, wymianę doświadczeń (nie tylko tych zawodowych, ale przede wszystkim życiowych). Nasze historie, podczas ostatniego weekendu, do wczesnych godzin porannych są tego przykładem, dziewczyny dziękuję za wspaniały weekend, za wyrozumiałość dla czasem zahukanej organizatorki ;) i za wspaniałą atmosferę! Zapraszam Was wszystkich na relację od strony prowodyrki akcji: apetyczny weekend ;)

Jak wiele osób obiecuje sobie co zrobi przed 30-tką czy 40-tką, ja codziennie obiecuję sobie, że będę walczyć ze swoimi słabościami (o jednej pisałam TUTAJ). Tak, Apetyczny Weekend jest jedną z nich. Otóż zawsze chciałam zorganizować coś poza blogiem, jednak nigdy nie miałam na to odwagi. Przerażała mnie perspektywa noclegu, wyżywienia, zapewnienia atrakcji, aby w końcu zadowolić grupę różnych, na dodatek nie przebywających na co dzień ze sobą osób ... Starałam się do organizacji podejść na luzie, ale sami przyznacie, że zawsze, gdzieś chodzi za nami myśl: "a co jeśli ktoś nie dojedzie?", "a co jeśli Patron/Sponsor nie będzie zadowolony?" "a co jeśli ...?" Dziś, czytając maile od dziewczyn, ich relacje, ich wrażenia na Instagramie czy też komentarze czytelników, z ogromną ulgą mówię: ufff i jestem z siebie dumna, że udało mi się przezwyciężyć mój strach i rozpocząć kolejny projekt wraz z blogerkami :)

Kolejne przezwyciężanie moich słabości już w czerwcu ... a co to będzie, to pewnie niebawem się dowiecie ;) To teraz, po tak długim i nieco osobistym wstępie zapraszam Was na moją krótką relację, nieco dłuższa pojawi się na stronce Wydarzenia do końca przyszłego tygodnia :)

KRAKÓW polskie miasto, które nigdy nie śpi ... :)

Dlaczego Kraków? bo to takie przyciągające do siebie miejsce. Sama spędziłam tam sporo czasu, bo kilka lat, a jednak wszystko tak się zmienia i za każdym razem zaskakuje. Dotarłyśmy tu z rożnych stron Polski, bo część z nas przyjechała z Warszawy, inne dziewczyny z Łodzi, Wrocławia, Bielska Białej czy Poznania. Jaki był nasz cel? Spotkać się. Wirtualnie, jesteśmy w ciągłym kontakcie, ale przyznacie, że miło jest zjeść razem śniadanie, wspólnie odkryć nowe miejsca, wymienić się spostrzeżeniami, poznać lokalnych projektantów, czy też rozmawiać całą noc o tym co w życiu każdej z nas piszczy ... bez końca.

Spotkanie z krakowskimi Projektantami

Swoją wędrówkę rozpoczęłyśmy oczywiście na Dworcu Głównym w Krakowie, stamtąd wybrałyśmy się do naszego pierwszego punktu programu aby poczuć nasze polskie smaki i poznać lokalnych projektantów. Marka Concept Store, to nasz pierwszy przystanek na Krakowskim Kazimierzu przy ul. Józefa 5. To wspaniałe i kreatywne miejsce, każdy znajdzie tam coś dla siebie, a co najważniejsze, tworzą go polscy Projektanci. Byłyśmy świadkami, jak bardzo polskie wzornictwo spodobało się wielu obcokrajowcom, którzy podczas naszej krótkiej wizyty, licznie je odwiedzali i podziwiali. Wspaniałe było także spotkanie z projektantami. Miło wymienić się spostrzeżeniami na temat polskiego wzornictwa, jak widzi je blogosfera? A jak jego Twórcy? Na pewno jeszcze nie raz napiszę o krakowskich Projektantach. Marka bardzo miło nas ugościła, a przy okazji zapoznała z niedawno otwartą Pijalnią Ziół Ma Llove. Dziewczyny kosztowały naparu z czystka, piliście? Podobno jest wyśmienity! Następnym razem muszę spróbować!  To jednak nie koniec naszej wizyty w Marce. Magda, która ugościła nas w tym miejscu, zapewniła nam także niespodziankę, a dokładnie wystawę porcelany i ceramiki Marka Cecuły, który tworzy dla Polskiej Fabryki Porcelany Ćmielów. Niesamowite i różnorodne przedmioty codziennego użytku. Mi, bardzo spodobała się pastelowa minimalistyczna kolekcja, a także niesamowita nieco surrealistyczna wystawa klasycznej i pełnej zdobień zastawy.  







Kosztowanie Polskich Smaków

Po obejrzeniu ceramicznych cudów nieco zgłodniałyśmy, dlatego po krótkim spacerze po Krakowskim Starym Mieście i Kazimierzu kolejnym przystankiem było miejsce inspirujące i apetyczne: Restauracja Hamsa, na ul. Szerokiej 2 / wejście także od ul.Miodowej.  Na miejscu czekały na nas projektantki tego miejsca, bo jeśli już odwiedzamy Kraków, to także należy spotkać się z twórcami jego niesamowitych miejsc. Sylwia i Dorota. Sylwia prowadzi pracownię projekt-i, pewnie wielu z Was jest czytelnikami jej internetowego dziennika, ja od lat go śledzę i podziwiam każdy projekt, który powstaje z rąk Sylwii. Pamiętam, gdy budowała Hamsę, ogromne wrażenie wywarły na mnie tekstylia, które idealnie oddają izraelski klimat, ich autorką jest Dorota, siostra Sylwii, która na co dzień tworzy niesamowite Taftyli, ale jak się okazało jest także doskonałym cukiernikiem! Zostałyśmy obdarowane przepysznymi pralinami! W Hamsie odwiedził nas także pan kurier, który dostarczył nam kolejne apetyczne przysmaki, kto Kocha Łakocie? My na pewno! :)



Dzień zakończyłyśmy spacerem i odkrywaniem różnych zakątków Krakowa wieczorową porą. Pogoda była cudowna, dlatego koniecznie musiałyśmy z niej skorzystać, chociaż nie ukrywamy, że nasze miejsce noclegu, gdzie się zatrzymałyśmy było naprawdę inspirujące, jak na blogerki wnętrzarskie przystało! BoomApartments, to nasz jednodniowy dom w Krakowie. Każdy pokój został tak przemyślany, że nie ma możliwości, aby znaleźć coś dla siebie. Wiecie, co podobało mi się w nich najbardziej? To, że można było poczuć się w nich jak w domu, nie jak w hotelowych wnętrzach. uwielbiam takie miejsca, które potrafią nawet w wakacje zastąpić domowe kąty. Myślę, że wiele rozwiązań zainspiruje nie jednego do zastosowania ich we własnym domu. Jednak o tym ... nieco później.




Naszym ostatnim przystankiem, już w niedzielę, była Krakowska Manufaktura Czekolady. Dla mnie, jako ogromnej miłośniczki czekolady, to miejsce, to raj! Wiem... co za dużo to nie zdrowo, więc teraz moja twarz cierpi, ale czego się nie robi dla chwili takiej słodkiej przyjemności? :) Co robiłyśmy w tym apetycznym miejscu? Oczywiście, że próbowałyśmy wykonać swoje pyszności! Zorganizowano nam cudowny warsztat wykonywania własnych pralin. Ale miałyśmy zabawę! Koniecznie zerknijcie na filmik! [ TUTAJ ] Naszym wojażom towarzyszył cały czas Instadruk, co mobilizowało nas do wyszukiwania, co rusz inspirujących miejsc i detali :)




Powroty są trudne ...

Po tak miło spędzonym czasie naprawdę trudno było nam wracać i rozstawać się, dlatego stwierdziłyśmy z dziewczynami, że koniecznie musimy zrobić powtórkę weekendu i teraz szukamy kolejnego celu :) Na więcej, zapraszam Was już w przyszłym tygodniu na stronkę wydarzenia APETYCZNY WEEKEND, a już pod koniec maja będziecie mogli poznać naszą wycieczkę i krótkie historie w mini przewodniku ... jesteście ciekawi? :) Zaglądajcie do dziewczyn i zapoznajcie się z ich wrażeniami, po tak spędzonym wspólnie czasie :)

Jagoda | lovingit.pl

:)


foto / apetyczne wnetrze , powyżej grupowe fotoplastykon

Ola z apetycznego wnętrza

12 komentarzy:

  1. Ola! Nie wiem ile razy już dziękowałam za zaproszenie, organizację i przepiękny kwietniowy weekend w jednym z moich ulubionych miast. <3
    Było fantastycznie! BUZIAKI

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś niesamowita! A ta słabośc to chyba jakiś żart!!! Wszystko zorganizowałaś bezbłędnie!!! Dziękuje CI raz jeszcze :* <3

    OdpowiedzUsuń
  3. widać, że udane było spotkanie, tyle wrażeń...aż zazdroszczę;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy :) oj udane udane :) dyskusje trwają do dziś ;)

      Usuń
  4. Strasznie żałuję, że nie miałam jak z Wami pojechać :( Ale śledziłam relację na bieżąco na instagramie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, będzie kolejny! :) mamy chętnych do udziału i do patronowania i nie tylko ... ;)

      Usuń
  5. fajny ten czajnik na zdjęciu

    OdpowiedzUsuń
  6. wspaniały weekend za Wami,Kraków mam na co dzień ale czasu spędzonego w tak miłym towarzystwie to Wam zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tak, pewnie nie jeszcze jeden taki weekend przed nami :)

      Usuń
  7. zdjęcie z aparatami - genialne!

    OdpowiedzUsuń

Instagram