Restauracja wypełniona... kośćmi


W poprzednim poście pisałam o "rogaczach" na ścianach, które kojarzą mi się z zimową chatą lub oryginalnym akcentem w minimalistycznym wnętrzu. Dziś chciałam Wam pokazać wnętrze pewnej restauracji, która poprzez swoją dekorację nie wiem czy może uzyskać miano apetycznej ... bo są nią kości.

Nikt z Was nie przypuszczałby, że to wnętrza restauracji Huesorestaurant ... w Meksyku. nie wiem jaką kuchnię tam serwują, ale jeśli mięsne, to można zauważyć ich ilość na ścianach i w reprezentacyjnych kątach lokalu ... Oczywiście żartuje. Dekoracja jest w pełni przemyślaną artystyczną kompozycją, która oryginalnie wkomponowuje się w surowe ściany bardzo wysokich pomieszczeń. Do tego proste wyposażenie, wykonane głównie z drewna i nie rzucająca się w oczy zastawa stołu. czy potrzeba czegoś więcej do może niekoniecznie smakowitego wnętrza, ale niezwykłego? 






foto // Jaime Navarro for Cadena+Asociados

Ola z apetycznego wnętrza

9 komentarzy:

  1. Moja ulubiona biel...pomieszczenie oryginalne ale troszeczkę przerażające?!

    OdpowiedzUsuń
  2. ohyda !! brrr czuję się jak w kaplicy czaszek

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomysłowości nikt nie odmówi projektantowi, natomiast do mnie nie przemawia to wnętrze. Jest przerażające.

    OdpowiedzUsuń
  4. o mamo! w takim miejscu nie chciałabym zjeść ;) choć sama aranżacja robi wrażenie, ale nie do jadłodalni ;) buziaki Olu

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam wczoraj na Vosgesparis. Ciekawa aranżacyjnie, chociaż nie wiem, czy chciałabym coś w niej zjeść ;).
    Szkoda, że zabrakło zdjęcia pokazującego restaurację z zewnątrz, dla mnie to była niespodzianka, bo patrząc z drugiej strony na budynek (również jasny), nie spodziwałabym się, że w środku takie cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej.... nie wiem, czy cokolwiek bym przełknęła...ale brawo za oryginalny pomysł..:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wystrój może niekoniecznie do restauracji, choć ciekawy i niebanalny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie się to wnętrze bardzo podoba.
    I zupełnie nie rozumiem, co może być przerażającego w czystych, białych, wypreparowanych kościach? W dodatku bardzo ciekawie zaaranżowanych.
    Dla mnie kości w ogóle nie są przerażające - przerażający jest brud, bieda, epatowanie okrucieństwem, przemoc wszechobecna w mediach. Ale kości? Są zwyczajną częścią przyrody, są też częścią tego, co ląduje u większości z nas na talerzach, w naszych własnych ciepłych i przytulnych domach (nie, nie jestem ortodoksyjną weganką, nie piszę tego w celu nawracania kogokolwiek).
    A w kwestiach wnętrzarskich - cóż, dla mnie bardziej przerażające są wnętrza przesłodzone nadmiarem koronek, falbanek i bibelotów, a już na pewno czerwone plusze, wyglądające jak zbiorowisko kurzu i roztoczy ;-)
    Tu - paradoks? - czuje się czystość, przestrzeń i lekkość, może przez biel, może przez wysokość pomieszczeń. Ogólnie - bardzo na plus.

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie te kości zupełnie nie napawają wstrętem. Są tak wkomponowane wnętrze, że prezentują się znakomicie, a restauracja bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń

Instagram