POLSKIE SMAKI: Saska Fabrik


Kochani, dziś chciałam Wam przedstawić coś naszego, polskiego, coś co jest na wyciągnięcie ręki. Saska Fabrik. Jej właściciela i założyciela poznałam podczas jednego z blogowych spotkań, o którym pisałam na blogu. Wojtek, nie od zawsze był projektantem mebli, dopóki nie wpadł na ten pomysł, był operatorem filmowym w Polskiej Telewizji. W jaki sposób kadruje swoje meble? Zobaczcie! 

Czym i dla kogo jest Saska Fabrik? 
Saska Fabrik jest dla mnie fantazją, marzeniem, fascynacją, ale rezerwuję sobie wyłączne prawo patrzenia w ten sposób na Saska Fabrik. Dla wszystkich innych ma to być po prostu rzetelna firma, która projektuje, produkuje i sprzedaje meble. Meble powinny się bronić same: swoją powściągliwą estetyką, jakością, stylem wynikającym z ręcznego wykonania, dopasowaniem do indywidualnych gustów (kolory, forniry, itd.). Nie liczę na to, że wzruszę kogoś własną egzaltacją na temat realizowania życiowych pasji. Jeśli to rzeczywiście jest pasja, marzenie, spełnienie - to muszą z tego wyjśc fajne, porządne meble. Jeśli nie, to znaczy, że całe to gadulstwo o pasji jest blagą i marketingowym bełkotem.


Co pobudza Twoją wyobraźnie przy pracy nad kolejnymi projektami?
Aż kusi, żeby wspomnieć coś o artystycznych fascynacjach, bogatych przeżyciach wewnętrznych, albo doznawanych śmiałych wizjach. Prawda jest jednak taka, że moją wyobraźnię pobudzają konkretne potrzeby. Zacząłem bowiem zabawę z meblami od próby urządzenia własnego mieszkania. I nadal, choć nie wszystkie meble Saska Fabrik lądują w moim domu, to zawsze projektuję jakby dla siebie: ot, chciałbym mieć fajny regał, stolik, czy biurko. Myślę, myślę, coś tam mażę na kartce, znowu myślę, aż dochodzę do formy, która mnie zadowala, albo i nie. Bo z meblem jest tak jak z architekturą - musi być jakiś pomysł na konkretn budynek. Czasem bazgrzę i kombinuję, a na koniec widzę, że wciąż niczego nie mam, że są tylko jakieś chaotyczne pomysły jak rozwiązać kwestię nóg, czy szuflady, a wciąż brak koncepcji całości. Wtedy zwyczajnie odpuszczam. A czasem jest zupełnie inaczej, bo szkice wyglądają zachęcająco, bije z nich "prawda i piękno", a potem w stolarni, kiedy składamy powycinane elementy, to przekonuję się boleśnie, że pomysł był słaby. Proces twórczy przy projektowaniu mebli nie jest więc tak efektowny, jak pisanie poezji przy grzmocie błyskawic, ale jakiś pomysł trzeba jednak mieć.

Jakich materiałów używasz przy tworzeniu?
Tutaj troszkę nie wiem, czy chodzi o sam proces projektowania (pogram do projektowania 3d, prototypy, itp.) czy materiały z których jest wykonywany potem mebel. Zakładam, że ta druga opcja, zatem odpowiadam tak: Robimy meble z litego drewna, sklejki (uwielbiam jej niezobowiązującą lekkość i bezpretensjonalność), oraz płyty stolarskiej (nie mylić z tzw. płytą meblarską, czyli wiórową). Płyta stolarska składa się ze sklejonych listewek drewnianych, a nie żadnych sprasowanych trocin. Niektórzy nawet określają płytę stolarską jako lite drewno – co jest nadużyciem. Generalnie rzecz biorąc, nie lubię rzeczy, które udają coś, czym nie są. Dlatego nie lubię np. mdf-u pokrytego fornirem, albo powierzchni postarzanych. Albo coś jest z drewna, albo nie. Albo jest stare, albo nie. Tak jak z miłością - nie lubię fałszu, a stolik z płyty wiórowej pokryty fornirem drewna egzotycznego jest dla mnie, jak... udawany orgazm.


Gdzie u Ciebie w domu można znaleźć Twoje realizacje?
U mnie w domu jest trochę moich mebli, a najważniejszym z nich jest ten najmniej udany. Widzę go, siedzę przy nim, odczuwam jego niedoskonałości, i uczy mnie to pokory. Przez 20 lat pracowałem w telewizji, wciąż czasem coś kręcę. Pamiętam, jak pewien wybitny autor zdjęć powiedział, że złe ujęcie to splunięcie w wieczność. Do wieczności nie pretenduje, ale moje meble są ręcznie wytwarzane, z dobrych surowców – przetrwają zatem naprawdę wiele lat, dekad. Przez ten czas wyjdzie każda ich niedoskonałość, każdy błąd. Dlatego mieszkam wśród swoich mebli, by naprawdę odczuwać i sprawdzać co dnia ich wartość, a nie poprzestawać na powierzchownym ukontentowaniu stwierdzeniem: o, ładne :-)

Wyobraź sobie ... śnisz, gdzie widzisz swoje realizacje? 
Nie taję, mam projekcje na temat przyszłości swych mebli, ale nie dotyczą one wnętrz w jakich znajdą one swe przeznaczenia, ale ludzi, którzy zechcą je używać. Bardzo emocjonuje mnie myśl, że moje biurko czy szafka może trafić do jakichś fajnych ludzi, którzy w dodatku zechcą obdażyć mój mebel swoją życzliwością, tzn. że go po prostu polubią. Wyobrażam sobie - a dotychczasowe doświadczenia raczej to potwierdza - że moje meble trafiają do raczej sympatycznych i otwartych ludzi, którzy niczego nie udają, nie snobują się, nie napinają. Ci pospinani wybierają zdecydowanie bardziej prestiżowe marki. Kiedy zatem zamykam oczy i śnię, to widzę moje meble u takich ludzi, z którymi chętnie napiłbym się wina, porozmawiał, dowiedział się czegoś, poznał ich. Bardzo lubię szczerość, autentyczność – zarówno w relacjach ludzkich, jak i meblach.


Nad czym obecnie pracujesz ?
Ostatnio pracuję nad cyklem reportaży – bo nadal bywam autorem zdjęć, i nie myślę z tego całkowicie rezygnować. Praca ta ma m.in. tę zaletę, że poznaje się mnóstwo ludzi i odwiedza wiele różnych miejsc, bywa w różnych domach. Ostatnio przekonałem się że trudno jest znaleźć fajny regał na książki – solidny, ale lekki optycznie. Który wytrzyma ciężar stosu książek, ale odpowiednio wyeksponuje zdjęcia, jakąś ceramikę, pamiątkowe duperele. Właśnie taki regał chcę zrobić, już nawet mam parę wizualizacji w 3d.

Gdzie mogą Cię znaleźć moi czytelnicy? 
Mnie najłatwiej znaleźć na Saskiej Kępie, gdzie umawiam się na kawę z klientami. Stolarnię mam zaś pod Otwockiem – tam spotykam się raczej już podczas realizacji jakichś autorskich projektów, kiedy najlepiej coś skonsultować podczas produkcji – tak jak z przymiarką u krawca. Nie dorobiłem się żadnego concept store'u, ale może kiedyś, o ile znajdę odpowiednie miejsce na Saskiej Kępie. Tak naprawdę najwięcej ludzi znajduje mnie w internecie, i coraz częściej zamawia meble właśnie tą drogą.

Saska Fabrik w wersji "apetycznej", jak by wyglądała? :)
Wersja apetyczna moich mebli kojarzy mi się z kobiecym śniadaniem. Żadna tam jajecznica na boczku, ale aromatycza kawa, rogaliki, twarożek, pomidory, muesli z orzechami – a wszystko to na stoliczku nocnym, obok łóżka, w którym leży kobiet o migdalowych oczach. Albo jeszcze lepiej, żadnej kawy, żadnego śniadania, żadnego stoliczka! Tylko kobieta o migdałowych oczach...

A jaki był mój wybór w Saska Fabric? Pisałam już o nim po warsztatach fotograficznych :)





www.saskafabrik.pl

Ola z apetycznego wnętrza

12 komentarzy:

  1. świetnie prezentują się te szafki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Są cudne :) Takie nowoczesne, ale zarazem mają swoją duszę. Gratuluję!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekne szafki :) Sama bym chetnie takie przygarnela :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo piękne mebelki! Nie znałam tej firmy. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nowoczesność, minimalizm i 'ciepło' drewna - cudowne zestawienie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. ...mi też ciągle coś nie gra, dlatego wciąż robię nowe meble. Ale tak serio, to jeden, może dwa, uważam za udane

      Usuń
    2. te meble reprezentują modny obecnie styl,-cudowne szalone lata 60, 70 -te :)

      Usuń
    3. "modny obecnie styl.. lata 60-70" kraglosci byly modne min. 5 lat temu.
      rowniez mi cos nie gra,ale gratuluje odwagi i dobrego warsztatu stolarskiego [ wczepy klinowe wygladaja pieknie ].

      Usuń
    4. A co ma nie grac?
      Wszystko tu gra.

      Usuń
  7. Ciekawe, fajne, inne. Moim zdaniem gra :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładne linie, poukładany design i do tego te szufladziątka. Aż chce się je otwierać!

    OdpowiedzUsuń

Instagram